Buty Tisza – nostalgiczne adidasy

Łatwiej przyszłoby mi wymienić 10 węgierskich, niż polskich „reto-marek”. Tisza Cipő to jedna z pierwszych, które przychodzą na myśl.

Tisza (rzeka Cisa) Cipő (buty) są szalenie popularne nad Cisą i nie tylko, ale poza Węgrami  już nie bardzo.Czesi mają swoje retro adidasy Botas, w Polsce powrocily pepegi (o odrodzeniu żadnej tenisówkowo-adidasowej marki nic mi nie wiadomo), a na Węgrzech o 2003 roku znów można dostać 100% rodzime Tisza Cipő.

Niełatwo pochwalić się dziś trampami, które nigdy nie były w Chinach. Te nie były, chyba że razem z właścicielem. I chyba to jeden z powodów dla których tak drogie są węgierskim stopom i sercom. Są wygodne, podobne do tych, które produkowano w 70-tych, ale bardziej kolorowe i zdecydowanie bardziej modne, bo już z wyboru (spomiędzy masy innych znanych globalno-tenisówkowo-adidasowych marek), a nie z konieczności („bo innych nie ma”).

„Nowoustrojowe” Tisza są dostępne od 2003, ale marka powstała już w 1971. Ale to też jeszcze nie początek, bo firma z której wyrosły Tisz’y zaczęła rozwijać się już w latach 30-tych. Na pewno kojarzycie firmę Bata. To wtedy Czech Tomasz Bata, już wówczs buciany potentat na skalę międzynarodową, otworzył swoją pierwszą fabrykę na Węgrzech. Więc może te najbardziej węgierskie z węgierskich butów nie są 100% czyste rasowo;) Co ciekawe, to podobno właśnie ten Tomasz Bata wymyślił ceny z końcówką na .90!

Dziś z charakterystycznym dużym „T” dostaniemy już nie tylko adidasy, ale i koszulki, torby, skarpetki i nawet bokserki. Marka sponsoruje też kilka ciekawszych zjawisk węgierskiej sceny muzycznej. Słowem, fajne takie poczucie tenisówkowej więzi międzypokoleniowej.

Więcej butów i o butach tu. Buty Tisza możemy kupić za od około 20 tysięcy forintów (ok 75 EUR), w Budapeszcie są dwa sklepy firmowe Tisza Cipő:

  • koło stacji metra Astoria – 01075 Budapest Károly körút 1
  • i w centrum handlowym West End przy Nyugati tér na pierwszym piętrze