Retro Budapeszt muzycznie i nie tylko

Dzisiaj miało być o takim zespole, który nazywa się Budapest Bár i gra głównie stare węgierskie szlagiery. Ale naturalnie to tylko punkt wyjścia dla różnych skojarzeń, na których będzie oparty ten wpis. Pójdę trochę na łatwiznę – będzie tu sporo wideo.

Budapest Bár założyli skrzypek Róbert i cymbalista Mihály Farkas, którzy grali wcześniej w wielu projektach z pogranicza bałkańskiej i cygańskiej muzyki, m.im w szeroko znanym 100 Tagú Cigányzenekar (Cygańska kapela 100 osobowa), Besh o droM i Romano Drom. Na Budapest Bár składa się 4 stałych muzyków i 10 „dochodzących” śpiewających. Ci śpiewający to w większości śmietanka tutejszej sceny: Dóri Behumi, György Ferenczi, Frenk, András Keleti, Tibor Kiss, László Kollár-Klemencz, András Lovasi, Juci Németh, Bori Rutkai, Krisztián Szűcs. W swoim pierwszym dużym projekcie z sukcesem odświeżyli kawiarnianą muzykę lat 30. i 40.  Wyszło tak:

Tutaj akurat śpiewał Frenk. A piosenka jest, jak na węgierską przystało, mocno smutnawa. Tytuł (w wolnym tłumaczeniu)- „Nienawidzę łąki pełnej dzikich kwiatów”. A „nienawidzę”, bo odeszłaś, bo od tego zaczął się cały ten ból…

A tutaj ten sam utwór wykonują Pál Jávor i Katalin Karády, gwiazdy węgierskiego kina lat 40.

Katalin Karády

Karády, gwiazda ekranu i główna femme fatale lat 40, jak na taką przystało, obrosła wieloma legendami. Według jednych była lesbijką, według innych kochanką Istvána Ujszászy, szefa służb specjalnych za czasów regenta Horthy.  Ten miłosny wątek, swoją drogą, przewinął się we współczesnym kryminale Vilmosa Kondora A budapesti kém („Budapeszteński szpieg”), którego akcja rozgrywa się w 1946 roku. Ta część kryminalnej serii Kondora nie doczekała się jeszcze polskiego przekładu.  Pierwsza, Budapest Noir, wyszła po polsku w 2009.

Karády została aresztowana w 1944 w związku z zarzutem o szpiegostwo na rzecz aliantów. Po wyjściu z więzienia (prawdopodobnie dzięki kontaktom generała Ujszászy) pomagała ratować żydowskie rodziny przed śmiercią z rąk strzałokrzyżowców, za co została nagrodzona medalem Sprawiedliwych wśród Narodów Świata. Po wojnie emigrowała, zmarła w 1990 w Nowym Jorku, pochowana jest jednak w Budapeszcie.

Jeszcze jeden, „tytoniowy” i zarazem mój ulubiony utwór w jej wykonaniu:

To taka „oda do papierosa”, jakby niepoprawnie to dziś nie brzmiało. Film pod tym samym tytułem (Hamvadó cigarettavég), poświęcony pamięci aktorki narkęcił w 2001 roku znany węgierski reżyser Péter Bacsó.

A dzisiaj…

A dzisiaj to piosenek, które śpiewała Katalin Karády i nie tylko tych można w Budapeszcie posłuchać w wykonaniu Budapest Bár. Najbliższe koncerty w Budapeszcie już 13 i 16 kwietnia. Szczegóły na stronie zespołu (również po angielsku).