The Qualitons, czyli muzyka jak z Tarantino

Dawno już nic nie było do słuchania. Dawno nie było żadnego wpisu. Trzeba coś z tym zrobić. Na dworze mokro i duszno, nic tylko gapić się w okno i zmieniać płyty w gramofonie. Ewentualnie można się wypuścić na jakiś koncert. Jak dla mnie, to na The Qualitons właśnie. Bo organów Hammonda nigdy dość.

Bo budapeszteńscy Qualitons brzmią tak, jakby grali muzykę do filmów Tarantino. Albo nawet jak… Fela Kuti! Jak to ktoś fajnie ujął w recenzji:

„It’s like The Kinks, Tony Allen, Brian Auger and The Beach Boys have been chopped up and fused together to create a trippy, rollercoaster musical tour de force.”

Ale jak powszechnie wiadomo, „pisanie o muzyce jest jak tańczenie o architekturze”, więc lepiej posłuchajmy. Kawałek nazywa sie Mellbimbó, czyli po prostu sutek:

W 2010 The Qualitons wydali płytę „Panoramic Tymes” pod patronatem niemieckiego labela Tramp.  I zebrali niemało pozytywnych recenzji. Aha, oni zupełnie nie śpiewają, więc jeśli ktoś nie rozumie po węgiersku, to nie ma się czego bać. Ale, tu ciekawostka, był ciekawy wspólny projekt The Qualitonsi Kati Kovács, wokalistki znanej w latach 70-tych również w Polsce. Podobno to Qualitonsi właśnie skłonili (nie bez oporów z jej strony) do wspólnego grania jej starych kawałków. Wystąpili wspólnie chociażby na festiwalu Sziget w 2010. Tu, dla szczególnie zainteresowanych, krótki film o projekcie i samej Kati Kovács (po węgiersku):

Najbliższy koncert Qualitons 25 czerwca w MÜPA o 20:00 (dodaję do kalendarza wydarzeń, żeby nie zapomnieć.

The Qualitons znajdziecie też tu:

>Oficjalna strona
Myspace
Facebook