Tagi

Podobne

Podaj dalej

Czym pachnie Budapeszt?

No właśnie, czym? Dunajem, teraz świeżą zielenią, spalinami, jak każde szanujące się duże miasto, langoszem, ostrą kiełbasą smażoną na rynku obok. Jesienią smażonymi kasztanami. Ale też bezdomnymi w przejściach podziemnych, śladami wczorajszej imprezy na Nagymező utca, na lekki wyrost zwanej też Broadwayem.

Jakoś nie potrafię zacząć w stylu „Paryż pachnie słońcem, a Budapeszt…”. Ale może miasta tym łatwiej wywołują skojarzenia zapachowe, im krócej w nich przebywamy. Nieważne, subiektywne zapachowe wspomnienie o Budapeszcie już niedługo będzie można sobie kupić w butelce.

BUD The Scent of Departure

Tak nazywa się woda toaletowa stworzona przez francuza Gerald Ghislaina, który dopasował już odpowiednie zapachy do takich miast, jak Wiedeń, Istanbul, Frankfurt i Monachium. Te dwa ostatnie kojarzą mi się wyłącznie z zapachem pieniądza. Cała seria nazywa się Scent of Departure, więc, można się w takie wody zaopatrzyć na lotniskach. Wyłącznie na lotniskach. I wszystkie kosztują po 29 euro.

Oficjalny zapach Budapesztu

No to bez niespodzianek: zapach jest „soft but spicy… A majestic and contemplative cruise between Buda Castle and Gellert Hill, transported by a powdery wind of paprika spice. The fragrance of a soft soothing nightfall in Budapest.” Trudno mi to sobie wyobrazić, ale niecierpliwie czekam na wizytę w duty free. Wygląda to coś tak, a poczytać więcej można tu.

scent of departure BUDNa koniec jednak nie będę sobą, jeśli nie przytoczę tu komentarza, znalezionego na perfumowym portalu fragrantica.com. A brzmiał on tak:

definitely the smell of dirt ,pauperism,people of dabblers….gellért hill is so neglected and river danube is too contaminated to name a product after this capital…believe me i am city dweller of budapest and my feeling is some kind love and hate ,but dont exaggerate….budapest will be budapest. Pepe71