Najlepszy nalesnik w Budapeszcie

Uwaga, miejsce niestety zostało zamknięte i wpis ma wyłącznie charakter wspomnieniowy.

Naleśnik to po węgiersku palacsinta. Słowo pochodzi od łacińskiego „placenta”, które znaczy jeszcze parę innych rzeczy, ale o tym ani słowa, żeby nikomu nie odbierać apetytu. Bo dziś mowa będzie o najlepszej „placencie” w Budapeszcie, na rynek wkroczyła ona niedawno, ale naleśnikową konkurencję natychmiast rozłożyła na łopatki. Panie i panowie, wielbiciele naleśników, przedstawiam: Hajós 16 Bistro i galeria fotograficzna.

Naleśnik jest stałym bywalcem na węgierskich talerzach i tackach, najczęściej występuje w postaci „na słodko”: z jabłkiem, twarożkiem, dżemem takim, czy innym. Poza tym spotkamy go też w postaci Hortobágyi palacsinta, czyli z nadzieniem z mięsnego farszu, z sosem i śmietaną. Też dobre, ale to już raczej danie, a nie taki ot naleśnik.

Naleśnik nie tylko po węgiersku

W otwartym niedawno naleśnikowym bistro Hajós 16 (nazwa i adres zarazem) możemy spróbować naleśnika tradycyjnego węgierskiego, albo amerykańskiego. Tradycyjny węgierski to bliski krewny polskiego, ale cieńszy. Naleśnik zza oceanu jest mniejszy, grubszy i niezwijalny a i proces wyrobi ciasta rządzi się innymi, amerykańskimi zasadami. Szczegółów nie znam, ale śmiało polecam obie wersje. Tyle o cieście. A co do ciasta? Właściwie wszystko, o czym tylko można zamarzyć. Polecam z bryndzą i bekonem, doskonale komponuje się z syropem klonowym (przetestowane). Kolejny, równie mało klasyczny, a wyborny to amerykański naleśnik z pastą z bakłażanów i serem. Nadzień i obkładów jest grubo ponad setkę, ale jeśli to komuś za mało, to może stworzyć własny mix.

Naleśnik a sztuka

Bistro oferuje coś więcej niż same naleśniki, jest to, jak nazwa mówi, zarazem galeria fotograficzna. Faktycznie, na ścianach znajdziemy sporo zdjęć, zdarzają się wystawy. Wystrój też jest tu inny, niż wszędzie. Drugi człon nazwy brzmi zresztą Rompalacsintázó (to od romkocsma, czyli pub-ruina, których w Budapeszcie wiele), więc jest to taka „ruinowa naleśnikarnia”, lepsze tłumaczenie jakoś mi nie wyszło. Nieduża knajpka z antresolą urządzona jest zgodnie z zasadami wystroju romkocsm’y, czyli urocze zbiorowisko staroci i różnych nietypowych przedmiotów. Na stoliku pokrytym gustowną ceratką w biało-czerwoną kratkę znajdziemy więc na przykład porcelanowego jelonka i karty do gry (węgierskie, wymagające szczególnych umiejętności).

Warto tu zajść na mniejszą lub większą przekąskę. Miejsce jest tuż koło Opery i doskonale nadaje się na odpoczynek po trudach zwiedzania.

Alkohol jest (piwo, wino, szprycer; jest nawet megasłodkie greckie wino rodzynkowe).
Palić w środku nie wolno
Ceny umiarkowane (od 165 ft za jednego węgierskiego naleśnika, ale na większy głód trzeba takich sporo).

Hajós 16 Rompalacsintázó | VI dzielnica, Hajós utca 16, tuż za budnkiem Opery
Czynne: Pn-Pt 11-22, Sob. 12-22, Nd. 12-18.