Top 5 langoszy w Budapeszcie – ranking subiektywny

Czy kochasz langosza, tak jak kocham go ja? Jest tłusty i niezdrowy, niepolecany na słabe żołądki, szybko i sprawnie podnosi poziom cholesterolu, niezawodna bomba kaloryczna. Słowem langosz (a w oryginale lángos).  Jeśli ten opis  już Cię odstraszył, to lepiej nie czytaj dalej i przejdź na przykład tu. Jeśli przeczytasz dalej, to dowiesz się, które langosze w Budapeszcie przeszły nasze testy jakości.

Langosz, jakby ktoś nie wiedział, to taki placek z ciasta mączno-drożdżowego i ewentualnie z ziemniakami, który smaży się w baaardzo głębokim oleju. Nazwa pochodzi od słowa láng, czyli płomień, stąd też na polski niektórzy sprytnie tłumaczą lángos jako podpłomyk. Langosz doskonale nadaje się na przekąskę do piwa. Ale jest to przekązka z kategorii tych, które mogą posłużyć za całe (a tanie) danie.  Zwłaszcza w wersji ze śmietaną i zółtym serem.  W polskiej wikipedii znajdziemy króciutki artykuł o langoszu, w węgierskiej wersji natomiast zaprezentowano nieco szersze, kulturowe spojrzenie na sprawę, jest nawet spis piosenek, w których przewinął się nasz tłusty bohater.

Langosz # 1 – ulica Nagymező, róg Ó utca, tuż koło knajpy Instant

Tu prawie zawsze są kolejki, mimo że langosz ten należy do droższych w mieście. Najczęściej w tym malutkim barze smaży chłopak w okularkach o prezencji młodego intelektualisty. Zupełnie nie wygląda na typowego „smażacza langoszy”, ale bez obaw – jest doskonały w swoim fachu. Barek zasługuje na szczególną uwagę ze względu na langosza z nadzieniem z kapusty (5 punktów na 5 możliwych), którego dostać można nie wszędzie.  Uroku dodaje miejscu kartka widoczna od ulicy, a skierowana do pracowników, mówiąca „Ostrożnie z serem, bo łapska powyrywam!„. Pewnie dlatego porcje sera zrobiły się ostatnio trochę mniejsze. Ale to i tak jeden z najlepszych langoszy w mieście.

Upd. z kwietnia 2013. Faktycznie, ten langosz zniknął z kulinarnej mapy Budapesztu. Szkoda. Koło Instant można teraz zjeść kebaba, albo jakieś wypieki typu Fornetti. Kiepsko. Lepiej podejść do rogu Nagymező i Dessewffy do Csirke Csibesz (w weekendy czynne do 5 rano!) na bułę z panierowanym kurczakiem. Ale… stay tuned.

Langosz #2 – Wyspa Małgorzaty (vis a vis kompleksu plażowego Palatinus)

Ten langosz kiedyś mnie zniechęcił, ale miejsce dostało drugą szansę i dobrze się stało, bo tym razem placek był idealny. Mniej tłusty, za to ciut bardziej kruchy.  Ciasto z dodatkiem ziemniaków. Cena jedna z wyższych bo aż 350 forintów (ok 5 zł) w wersji bez dodatków.  Plusy – są ławeczki, piwo, naleśniki. Minusy – tłoczno w weekendy.

Langosz #3 – koło placu Blaha Lujza, od strony Somogyi Béla utca

Ten niepozorny bufecik to miejsce kultowe dla wielbicieli langosza. Tu placek też nie jest najtańszy, a miejsca nie ma prawie wcale, za to langosze smaży się do późnych godzin nocnych. I dobrze się smaży. Klientów w dużej mierze dostarcza knajpa Corvin Tető, która mieści się na dachu tego samego budynku (warto sprawdzić, swoją drogą).

Langosz #4 – hala targowa na Hold utca

Jak dla mnie najlepszy z grupy langoszy do kupienia na rynku. Nawet nie bufet, takie tylko okienko. Najczęściej smaży młody, lekko rozkojarzony, ale bardzo miły chłopak, który mimo swojego wieku jest już mistrzem w tym fachu. Cena – bodaj 240 ft  bez dodatków.  Dodatków się tu nie żaluje. Rano (czynne już od 6!) ustawiają się kolejki robotników, rozkopujących konsekwentbie od paru lat pobliskie ulice, a około południa zastaniemy eleganckich pracowników pobliskich banków. Halę targową śmiało polecam nie tylko ze względu na langosza, ale i wszystkie inne jedzeniowe atrakcje (czynne max. do 15-16).

Langosz #5 – Hala targowa przy Lehel tér (niebieska linia metra)

Tuż koło głównego wejścia. Tu langosz jest na prawdę tani a przy tym taki w sam raz. Nie jest może tak wielki, jak koło placu Blaha Lujza, za to w sam raz nadaje się na śniadanie.  Dodatkowy plus za atmosferę miejsca – jedna z największych hal handlowych w mieście. Budynek może i wątpliwej urody, za to wybór znakomity. Langosza warto zagryźć np. kiszonym ogórkiem z jednej z pobliskich budek.

Langoszowe porady

Z langoszem jest trochę tak, że jego smak w dużej mierze zależy od humoru smażącego. Dlatego nie niesiemy odpowiedzialności za jakość zaprezentowanych powyżej placków. Dlatego też tym rankingu nie ma zdecydowanych zwycięzców, nie trafiło tu też wiele budek i bufetów, do których warto zajrzeć. Właściwie na każdym rynku, czy hali targowej znajdziemy langosza. I takiemu langoszowi warto dać szansę. Natomiast (zaufajcie) myślę, że nie warto dawać szansy mini-langoszowi, który zagościł ostatnio w hungaro-menü w Mac Donald’s. Mały, drogi i niemal żaden tam z niego langosz.